• Wpisów: 4
  • Średnio co: 256 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 16:20
  • Licznik odwiedzin: 1 113 / 1281 dni
 
btrciara12
 
to jest moje opowiadanie. Ta osoba wie o czym mowa której napisałam.

Ok zaczynam !

Violetta
Właśnie zakończyły się zajęcia z Angie...
-Francesca..-zaczęłam mówić do przyjaciółki, ale ona nic nie odpowiedziała
-Ejj.. słuchasz mnie??-zapytałam trochę głośniej
-Coo? Co się stało??-odpowiedziała pytaniem
-Idziemy się czegoś napić do Restó?-powiedziałam, znów mnie zignorowała
-Francesca!!!-dodałam
-Oj Violu, przepraszam Cię..jestem jakaś nie obecna..-powiedziała smutno
-Coś się stało? Możesz mi powiedzieć...
-Właśnie nie mogę!-wycedziła
-Francesca, błagam powiedz! Zaczynam się martwić..
-Nie, nie Violu... wszystko w porządku-czułam że skłamała, lecz nie chciałam ciągnąć tematu
-Okay, w porządku.. Ale pamiętaj jeśli coś by się działo, możesz na mnie polegać!-uśmiechnęłam się
-Dobrze, dobrze..-odparła, a ja skierowałam się w stronę wyjścia

Ludmiła
Siedziałam w swoim pokoju rozmyślając o Federico... jak mogłam na to pozwolić? Patrzyłam z założonymi rękami na to jak oddalaliśmy się od siebie... gdybym tylko umiała cofnąć czas - na pewno bym to zrobiła.. Cofnęłabym się do momentu kiedy ja i on siedzieliśmy przed Studiem, Federico zapytał czy pójdę z nim na randkę, niestety ja zauważyłam że zbliżają się do nas inne osoby ze szkoły więc nie mogłam poddać się uczuciom odparłam coś w stylu: "Kim Ty jesteś, że śmiesz proponować mi coś takiego? Ja jestem supernovą, a Ty.. podrzędnym uczniem! Nie odzywaj się do mnie."
Kiedy na spokojnie to przemyślałam, pękło mi serce i to .. z mojej winy! To przecież istny paradoks... Dlaczego lubię zadawać sobie ból? Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mamy, co mnie zdziwiło..? Nie był on zachrypnięty jak zawsze, mówiła do mnie dobrym i przychylnym tonem:
-Ludmiła, ktoś do Ciebie przyszedł..-powiedziała przez drzwi
-Proszę, powiedz żeby wszedł do mnie do pokoju..-odparłam, po chwili rozległo się pukanie do moich drzwi. Krzyknęłam "Proszę" a moim oczom ukazał się Federico...
-Cześć, Ludmiła.. Wiem, że nie powinienem tu przychodzić. Nie chcę robić Ci problemów, ale muszę Ci coś powiedzieć...-zaczął
-Nie, spokojnie.. Wypuścili Cię ze szpitala?-zapytałam pełna troski
-Tak, tak.. wyszedłem wczoraj. Ale nie przyszedłem w tej sprawie..-mówił nie pewnie
-Słucham..?-zapytałam
-Ludmiło, ja wiem że nie jesteś taką osobą za jaką wszyscy Cię uważają. Ja widzę w Tobie, kogoś dobrego, szczerego, mądrego, kogoś kto codziennie walczy z przeciwnościami losu i stara się być lepszym, ale pomimo chęci to nie wychodzi. Ja wiem.. inni nie chcą zobaczyć Twojego ciepła, ale ja je dostrzegłem...-mówił, a ja czułam jak moje serce mięknie, jak cała topnieję..
-Federico, chciałam Cię przeprosić. Zawsze gdy byliśmy razem nie mówiłam tego co myślałam, nie wiem czemu tak było.. Może po prostu nie umiałam? Albo się bałam? Nie wiem, Federico proszę wybacz mi...
-Nie mam Ci czego wybaczać! Ludmiła kocham Cię!-podszedł do mnie pewnym krokiem i bez obijania w bawełnę pocałował mnie. Ja wciąż oszołomiona jego słowami, oddałam nie śmiało pocałunek. To było wspaniałe, najlepsza chwila mojego życia! Przy nikim nie czułam się tak.. dobrze? Tak, to chyba dobre określenie na spokój.
Violetta
Drogi Pamiętniku!
Czy moje życie nie może być normalne? Czy nie mogę mieć spokoju w rodzinie? Czy nie mogę być szczerze zakochana w jednej osobie? No właśnie.. nie wiem czemu Tomas się do mnie nie odzywa. Twierdzi, że mnie kocha.. ale nic z tym nie robi. Dlaczego?? Powinien jakoś zareagować, ale nie.. bo po co? Cały czas tylko jakieś nieporozumienia.. A co do Leóna? Wyznał mi że mnie kocha, ale również nic nie robi.. Może oni tylko bawią się moim kosztem? Patrzą, ile jeszcze wytrzymam.. Ale ja już nie mam siły! Nie mogę dłużej tak żyć, muszę coś zmienić...

Kiedy skończyłam pisać w pamiętniku spostrzegłam, że Angie właśnie weszła do pokoju..
-Ooo Angie! Nie zauważyłam Cię..-uśmiechnęłam się
-Violu coś się stało? Masz dziwną minę..-wyrecytowała. Dlaczego ona mnie tak dobrze zna??
-Ech.. to co zawsze...
-Czyli??-dopytywała
-Bo.. czuję się taka samotna? Tak wiem, mam Ciebie, babcię.. ale nie w tym sensie..-otworzyłam się
-Aa.. już chyba rozumiem! A co z Leónem? Z Tomasem?
-Angie, sądzę że oni tylko.. bawią się moim kosztem.
-Violuu, czemu tak mówisz? To bardzo poważne oskarżenie..
-No bo widzisz.. oboje mówią że mnie kochają.. a jak przychodzi co do czego to nic nie robią.. Wiem Angie, jestem głupia.
-Nie prawda! Masz prawo się tak czuć, ja też sądzę że to nie w porządku z ich strony, ale może daj im trochę czasu?
-Może masz racje?
-Jasne, że mam! A teraz idź już spać, jest już późno..-rzekła
-Okay..-uśmiechnęłam się, Angie po chwili wyszła z mojego pokoju
_______________________________________

(Trwa ładowanie załączników…)

Nie możesz dodać komentarza.